M
LIPIEC /SIERPIEŃ
2008, Nr 7/8
 |
Pole Pole Mzungu
Afryka jest dla mnie
miejscem wyjątkowym,
miejscem magicznym. Za
każdym razem, kiedy staję na
„czarnym lądzie” mam
wrażenie, że czas biegnie
tutaj inaczej. Życie nabiera
naturalnego, jakby bardziej
normalnego rytmu. Powietrze
pachnie wolnością,
przestrzeń nie jest niczym
skrępowana, a proste, małe
rzeczy cieszą najbardziej.
Takich wrażeń nie
doświadczyłem w żadnym innym
miejscu na ziemi.
Tomasz
Marszałł
W okolicach
Równika Słońce wschodzi i
zachodzi w ciągu niespełna
15 minut. Dzień i noc trwają
równo po 12 godzin. Nikomu
nigdzie się nie śpieszy, a
mimo biedy i wielu problemów
mieszkańcy serdecznie
uśmiechają się do siebie.
Zanim
pierwszy raz trafiłem do
Kenii nie miałem najlepszego
wyobrażenia o tej części
świata. Myśląc o Afryce
miałem przed oczami ubóstwo,
bród, choroby, krwawe wojny
plemienne i wszechobecną
sawannę pełną dzikich
zwierząt, czyhających na
życie człowieka. Taki
wizerunek niestety ma
większość ludzi, którzy
znają ten kontynent tylko z
telewizji lub książek.
Oczywiście w Afryce jest
wiele okropności, dużo
przemocy, jest śmierć
powodowana brakiem jedzenia,
wody pitnej, a blisko
25 proc. mieszkańców Kenii
jest zarażona HIV. Są to
niezaprzeczalne, tragiczne
problemy tego kontynentu,
ale jest też wielkie,
romantyczne piękno, które
potrafi zachwycić i
rozkochać w sobie bez granic.
(Cd. w
numerze)
|