|
Duży musi więcej
Z
Andrzejem Klesykiem,
prezesem zarządu PZU,
rozmawia
Rita Schultz
Co
zadecydowało o tym, że
podjął się Pan wyzwania,
jakim jest niewątpliwie
kierowanie PZU?
W pewnym wieku człowiek
dochodzi do wniosku, że musi
coś w swoim życiu zmienić.
Jedni zmieniają mieszkanie,
jedni samochód, a inni pracę.
Ja postawiłem na tę trzecią
możliwość. Bardzo pociągało
mnie prowadzenie dużej firmy
i nie chciałem do końca
życia być tylko konsultantem.
Na rynku
jest wielu prezesów z
doświadczeniem z BOSTON
CONSULTING GROUP.
Firmy konsultingowe to
nieprawdopodobne szkoły
biznesu. Natomiast nie jest
tak, że każdy konsultant
będzie dobrym menedżerem.
Gdy dostałem propozycję
objęcia stanowiska prezesa
zarządu PZU, to zadzwoniłem
do szefa BCG, który
powiedział mi, że nawet nie
zamierza mnie zatrzymywać,
ponieważ niewielu partnerów
BCG będzie miało
kiedykolwiek szansę być
rozpatrywanymi na takie
stanowisko. Zatem czuję się
w dużym stopniu wyróżniony.
(C.D. W NUMERZE)
|