MMaj 2008, Nr 5

 

 

 

Burmistrz, który stworzył miasto

 

Z Yoramem Reshefem, dyrektorem zarządzającym
w Blue City, rozmawia Dominika Górska

 

Dlaczego uparł się Pan, żeby w tym miejscu, zrobić popularne centrum handlowe?

Patrząc dzisiaj na Blue City, budynek imponujących rozmiarów, tętniący życiem, właściwie nie pamiętam, że to była trudna inwestycja. Kiedyś podczas jednego z moich wykładów studenci zapytali mnie, co było najważniejsze przy realizacji tego projektu. Wtedy odpowiedziałem, że
„timing and luck”. Ale ta odpowiedź była raczej pół
żartem pół serio. Natomiast wiem na pewno, że warto mieć cel i do niego uparcie dążyć. Oczywiście tego nikt nie może zrobić sam, w pojedynkę. Cel osiąga się całą ekipą. Jak zaczynałem, miałem cel i upór, ale równie ważne było wsparcie naszych udziałowców, inwestorów.

 

Od samego początku miał Pan wizję dla Blue City?

Wiedzieliśmy jak Blue City będzie wyglądało, natomiast wszelkie szczegóły zmieniały się z dnia na dzień. Najwięcej czasu poświęciliśmy na koncepcję. Stworzyliśmy bardzo duże grupy dyskusyjne, każda z innym bogatym doświadczeniem. To centrum jest większe niż Pałac Kultury i Nauki. A przecież Warszawa nadal jest małym miastem w porównaniu ze stolicami europejskimi. W takiej wielkości miastach jak nasza stolica, centra handlowe nie mają więcej niż 2-2,5 kondygnacje, a Blue City ma tych kondygnacji aż sześć. Trzeba było dużo przemyśleć, żeby zagospodarować aż tak dużą powierzchnię. Myślę, że w końcu udało się nam stworzyć dobrą koncepcję. Dzięki temu powstało jedno wielkie Blue City. Ta nazwa naprawdę świetnie tu pasuje. Tu jest wszystko, to jest miasto w mieście.

Od momentu otwarcia naprawdę dużo się zmieniło. Oczywiście na początku napotykaliśmy na wiele trudności. Z dojazdem, z parkingiem, ze sklepami. Mieliśmy czarny PR, któremu można by poświęcić osobną książkę. Teraz jest to już za nami. Myślę, że wszyscy ci, którzy odwiedzają nasze centrum, nie uwierzyliby w to, co się tutaj działo, gdy zaczynaliśmy.

Dopiero co otworzył się u nas największy sklep Saturna w Polsce, dokonały się olbrzymie zmiany na poszczególnych piętrach. Mamy mnóstwo atrakcji, których inne centra nie mają i nigdy nie będą mogły mieć.

Ogromna powierzchnia stała się walorem tego centrum. Wystarczy wspomnieć o kortach do squasha. Obecnie mamy sześć kortów, a najemca zgłosił zapotrzebowanie na kolejne dwa. Squash może nie przyciąga zbyt wielu klientów, ale na pewno przynosi przychody i jest dodatkową atrakcją, bo nie ma drugiego takiego w Polsce miejsca do squasha. Wkrótce otwieramy olbrzymi klub fitnessu o powierzchni 2 tys. mkw.

(Cd w numerze)

 

 

Home : O nas \ Kontakt : Reklama : Prenumerata : Archiwum : Uroczystości i nagrody