M Kwiecień 2009,
Nr 4
 |
Pokolenie
zawodowców
Dużo się
mówi i pisze, także w
biznesowym świecie, o
pokoleniu urodzonych wokół
1968 roku. Weszli na rynek
pracy nie zepsuci komuną,
pozbawieni złych nawyków
związanych z chodzeniem „do
roboty”, tak jak chodzili
ich rodzice. Widzieli jednak
również, jak kiepski świat
powstał dzięki tej „robocie”.
Wystarczająco wyraźnie
doświadczyli tego, jak się w
starym ustroju żyło, by mieć
potężną motywację do zmian.
Gotowi byli ciężko pracować,
żeby swój los odmienić. I
mieli romantyczne marzenia o
nowym, lepszym świecie.
Dariusz Duma
Historia im sprzyjała. To
się na ich oczach stało
możliwe. Kiedy mieli po
dwadzieścia kilka lat w
Polsce tworzyło się wszystko
– nowe firmy,
przedstawicielstwa
zachodnich korporacji,
zespoły sprzedażowe z
prawdziwego zdarzenia.
Wielka szansa. Wykorzystali
ją. Każdy, kto jako tako
mówił w jakimkolwiek
zachodnim języku, jako tako
myślał i komunikował się –
szybko zostawał szefem. Sami
o sobie często mówią, że
byli menedżerami z przypadku.
A jednak odnosili i odnoszą
sukcesy.
(Cd w numerze)
|